Restauracja Węgierska TOKAJ z Olsztynka

 

 Wszystko smaczne

 

Tokaj - restauracja węgierska, Świętajny trasa E77 Warszawa - Gdańsk, 3 km za Olsztynkiem w kierunku Gdańska. Właścicielka Elżbieta Wójcik-Bodgal,

Pawłowo Restauracja węgierska w środku Polski, w dodatku przy ruchliwej trasie, wyda­je się dziwnym pomysłem. Raczej widziałoby się ją przy deptaku w kurorcie czy na starówce któregoś z miast. Ale dobrze, ze Tokaj istnieje.

Państwo Bodgal - ona Polka, on Węgier - prowadzą kuchnię polską i węgierską. Dania węgier­skie od kwietnia do września, kiedy jest największy ruch, gotuje „prawdziwy" Węgier w asyście kil­ku pań, które przy okazji dowiadują się, co w kuchni bratanków jest najważniejsze. Efekty pracy mieliśmy na naszych talerzach podczas minionego weekendu.

Kuchnia węgierska słynie z zup. W Tokaju doskonałe są gulaszowa i fasolowa - obydwie o wy­raźnym smaku - i stedkawe, i ostre. Zupa rybna to też poezja. Każda kosztuje ok. 9 zł, a z powodze­niem może stanowić pełny posiłek. W zupie fasolowej zachwyciła mnie mocno wędzona kiełbasa z wytwórni Krokus w Jezioranach. Zupa gotowana jest na golonce, a pływają w niej kluseczki ga­łuszka przygotowywane w takich proporcjach: l kg mąki, 8 jajek i tyle wody, żeby się zagniotło. Po­tem ciasto trze się na grube zacierki na tarce, którą można kupić tylko na Węgrzech. Nowym do­świadczeniem był owocowy chłodnik z mieszanych owoców - jagód, śliwek, wiśni, brzoskwiń. Z so­lidną porcją bitej śmietany.

Właściciele Tokaju skorzystali z tego, że pobliskie warmińskie lasy obfitują w dziczyznę. Wiem, że na dania z dzika przyjeżdża się tutaj i z Gdańska, i z Warszawy.

Najdroższe danie w karcie to polędwica małego księcia. Kosztuje 21 złotych. Jest to usmażony ze znajomością sztuki, różowy w środku, kawałek polędwicy podany na grzance, przybrany ugoto­wanymi na chrapko zielonymi szparagami i brokułami. Bardzo smaczne.

Z tego, co widzieliśmy przy sąsiednich stolikach, smaczny musiał być placek, kurczak w cieście naleśnikowym, no i specjalność Tokaju - gulasz.

Jeśli miałabym wrócić do tej restauracji, a zrobię to przy następnej okazji, zamówiłabym po­nownie naleśniki Łukullusa, cieniutkie, delikatne, wypełnione puszystym budyniem waniliowym. Polanę sosem karmelowym z dodatkiem toffi i szczodrze posypane migdałami. Są oczywiście rów­nież naleśniki Hortobagy z nadzieniem orzechowym. Porcje wszystkiego są ogromne, ale jeśli ktoś zjadł tylko połowę, to co zostało na talerzu, jeśli wyrazi ochotę, obsługa zapakuje mu do domu.

Za wszystko, nie tylko za jakość potraw, ale i atmosferę, ceny i wystrój przyznajemy z naj­większą przyjemnością pięć widelców.

Danuta Walewska

Na szlaku smaku

(fragment)

Ostatnio odkryłem węgierską restaurację Tokaj w Pawłowie, 30 km od Olsztyna. jadłem tam m. in. węgierską zupę rybną z kawałkami sandacza w środku. Wszystkie potrawy są mocno doprawione słodką papryką. Są też ostre, ale nie jest to ostrość, która miałaby ukryć nieświeżość potrawy. Obsługa jest przemiła, a z półotwartych drzwi do kuchni dobiegają węgierskie pokrzykiwania szefa kuchni.

 Maciej Duda